Magia myśli

Wielu z nas spotkało się zapewne z teorią, że sposób myślenia wpływa na nasze życie. Wiem, że sporo osób wierzy w moc optymizmu i pozytywne afirmacje. I nic w tym złego, wręcz przeciwnie – część badań potwierdza wpływ sposobu myślenia na nasz umysł i funkcjonowanie (niebawem pojawi się o tym kolejny artykuł!). Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy próbujemy na siłę zostać optymistami przekonanymi, że od samego powtarzania określonych mantr, takich jak: „Jestem najlepszy” zadzieją się jedynie wspaniałe rzeczy.

Kiedy w naszej głowie pojawiają się sprzyjające dla nas rozwiązania, to w pewien sposób torujemy sobie drogę do możliwości ich osiągania. Taka jakby magia myśli. Opisywany optymizm bez wątpienia jest nam bardzo potrzebny i ma wpływ na jakość naszego życia. Ważne jednak, by przybierał zdrową formę, która polega na umiejętności realnej oceny sytuacji. Uwzględniać więc należy różne biegi zdarzeń, a w tym ewentualne ryzyka, błędy i trudności.

Świadomość realiów pozwala lepiej przeżyć niepowodzenia. Nie zmienia to natomiast faktu, że warto przy tym koncentrować się na naszych zasobach potrzebnych do realizacji celu i nie zapominać o optymistycznym spojrzeniu na rezultat podejmowanych działań.

Dobrze ujął to Martin Seligman, który powiedział, że:

Optymistę spotyka w życiu tyle samo niepowodzeń i tragedii, co pesymistę, ale optymista znosi to lepiej.

Od zdrowego optymizmu poprzez myślenie życzeniowe…

Gdy w myśleniu zaczyna brakować realistycznego odniesienia do rzeczywistości, a postrzeganie i rozumienie faktów opiera się jedynie na wizji „optymistycznego scenariusza” to mamy do czynienia ze zjawiskiem określanym potocznie jako myślenie życzeniowe. Interpretujemy wówczas zdarzenia tak, jak pragniemy, by wyglądały. Kierujemy się naszymi wyobrażeniami i życzeniami (z ang. wishful thinking).

Myślenie życzeniowe może być użyteczne, jeśli finalnie potrafimy dostrzec sprzeczne z naszym pragnieniem rezultaty (oczywiście tylko wtedy, gdy sprzeczne są!:)). Stanowi wówczas źródło motywacji do podejmowania działań sprzyjających osiągnięciu celu.

Gdy więc po dokonanym wysiłku i staraniach zdarzy się porażka, a my potrafimy ją zaakceptować oraz wyciągnąć odpowiednie wnioski, to nie ma w takim podejściu nic niewłaściwego. Często mówi się po prostu o optymistycznym spojrzeniu na świat i pozytywnym myśleniu.

Co wydaje się ciekawe – taki sposób myślenia jest naturalnym etapem rozwoju człowieka, dlatego nie powinno zazwyczaj niepokoić u dzieci do 7. roku życia (nasze pociechy będą wierzyć w Mikołaja, nawet wtedy, gdy chwilę wcześniej widziały jak tata przebiera się w czerwony strój).

Myślenie życzeniowe zmienia swoją postać, gdy pomimo racjonalnych i logicznych argumentów, osoby nie dopuszczają do siebie myśli, że sytuacja wygląda inaczej i utrzymują przy tym fałszywy obraz świata. Możemy mieć wówczas do czynienia z katatymią.

Cienka granica zaburzenia psychicznego

Katatymia opisywana jest jako zaburzenie psychiczne dotyczące stosunku uczuć do sądów. Ujmując to prościej – dana osoba uznaje za prawdę tylko to, co odpowiada jej pragnieniom i oczekiwaniom. Wszystkie inne racjonalne argumenty są przez nią odrzucane. Taki sposób myślenia często rozpoznawany jest w sektach, u ludzi bezgranicznie kierujących się przesądzany, ale nie tylko. Przykłady możne zauważyć w innych, znanych nam sytuacjach.

Przykładowo, matka nie przyjmuje do świadomości, że jej ukochany syn został skazany za morderstwo, mimo iż są na to dowody. Mężczyzna nie przestaje kontaktować się z kobietą, która zakończyła z nim związek, bo nie dopuszcza do siebie myśli, ze ona już go nie kocha i nie chce z nim być.

Katatymia nie jest łatwa do zdiagnozowania. Trudno czasami ocenić granicę (nadmiernego) optymizmu. Osoby myślące życzeniowo nie muszą być pozbawione rozsądku, niejednokrotnie ich życzenia są realne oraz możliwe. Wiara w ich pomyślność to rodzaj wspomnianej wcześniej motywacji oraz stymulacji.

Pomiędzy myśleniem życzeniowym, a katatymią istnieje więc różnica, choć jej granice nie są łatwe do wychwycenia. Być może dlatego niektórzy niesłusznie stosują te określenia zamienne. W nomenklaturze psychiatrycznej katatymia określana jest jako zaburzenie znacznie poważniejsze, mogące być objawem psychozy, nerwic czy schizofrenii, stąd też konieczność postawienia odpowiedniej diagnozy. Jak je rozpoznać? Katatymicy nie uznają się żadnych innych racji poza swoimi własnymi. Osoby te nie dopuszczają do zmiany własnych poglądów i przekonań pomimo racjonalnej argumentacji. Kurczowo trzymają się swojej wizji. Właśnie wtedy, gdy osoba żyjąca iluzją nie jest w stanie oddzielić jej od rzeczywistości, można mówić już nie o myśleniu życzeniowym, natomiast o urojeniu, jakie jest schorzeniem.

W przypadku zauważenia niepokojących symptomów warto skorzystać z pomocy psychiatry, który ostatecznie podejmie diagnozę, a w przypadku rozpoznania katatymii dobierze sposób, miejsce i długość leczenia.

Prosta magia myśli?

Proces myślenia może przybierać przeróżne formy, które mają istotny wpływ na nasze funkcjonowanie. To, co warto zapamiętać, to przede wszystkim fakt, że zdrowy optymizm jest bezpiecznym i pomocnym sposobem motywacji do działania. Nie stanowi on punktu wyjścia do diagnozy zaburzenia psychicznego, tak samo jak nie każde myślenie życzeniowe jest objawem katatymii.

Z całego serca zachęcam więc Was do praktykowania wyobrażania sobie pozytywnych scenariuszy zdarzeń, a przy tym koncentracji na tym, co dobrego może się przydarzyć i jak możemy to osiągnąć. „Magia myśli” niech nie ogranicza się tylko do optymistycznych wyobrażeń. Niech pomaga rozpoznać posiadane zasoby, zwizualizować i zaplanować drogę realizacji naszych planów.

~Monika

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *